środa, 31 października 2012

Happy Halloween & Birthday!

Halloween zostało przyjęte w Polsce bardzo różnie. Jedni organizują nocny maraton horrorów, drudzy przebierają się i nękają sąsiadów, wrzeszcząc "cukierek albo psikus!", trzeci uparcie twierdzą, że tego beznadziejnego, demonicznego  "święta" nie powinno być w ogóle.
A ja? Co ja robię w Halloween? Zdmuchuję świeczki na torcie! 
Prostszymi słowy: 31. października obchodzę urodziny!
Dlatego kocham Halloween całym sercem i jednym z moich marzeń jest, by kiedyś móc przebrać się za czarownicę i powyłudzać trochę słodyczy od sąsiadów:)

Yummy!
Niedługo postaram się dodać post o dwóch z prezentów, które są zaiste fenomenalne, jak i cała reszta.


sobota, 20 października 2012

Najlepsze książki... EVER! :)

Zanim przejdę do właściwego posta, chciałabym tylko zaznaczyć, że kolejność książek nie ma absolutnie nic wspólnego z tym, jak bardzo je lubię. Wszystkie kocham tak samo i mogłabym za nie oddać życie. 
Postanowiłam więc ułożyć je wg tego, kiedy pojawiły się na mojej liście "Najlepsze z najlepszych" w kategorii powieści.
W przypadku serii książek umieszczam okładkę pierwszego tomu.
Jedna z okładek w wersji angielskiej. Jeśli to komuś przeszkadza, przepraszam.

 Harry Potter - kto nie czytał, ma okazję dowiedzieć się, że ta fenomenalna pozycja opowiada o przygodach małego czarodzieja i jego przyjaciół.

 Percy Jackson - nieco mniej znana książka, a szkoda, bo w zupełności dorównuje Potterowi, jak zresztą reszta powieści, z którymi Was zapoznam. Podczas lektury ożywają bogowie greccy, a mity stają się prawdą. Genialne.

 Felix, Net i Nika - troje gimnazjalistów, kreujących własne losy i zmagających się z duchami, robotami i skarbami, a wszystko zaraz obok prowadzących spokojne życie koleżanek i kolegów. Ciekawe, zabawne, z wartką akcją. Czyta się!

 Trzej muszkieterowie - słynna opowieść o losach czterech przyjaciół. Sensacja i przygoda z domieszką historii. Honorowe miejsce na mojej półce.

 Flawia de Luce - jedenastoletnia dziewczynka, która rozwiązuje kryminalne zagadki nie gorzej niż Sherlock Holmes. Pełna recenzja: tu.

 Pepa, nie świruj! - pięć bestkumpelek i szara codzienność, której barw nadają same dziewczyny. Śmieszy do łez i bólu brzucha. Pełna recenzja: tu.


Pamiętnik grzecznego psa - niezwykłe życie zwykłego psa, który stara się być grzeczny... ale nie zawsze mu to wychodzi.

A jakie są Wasze ulubione książki?

czwartek, 11 października 2012

"Pamiętnik narkomanki" - przestroga w kanonie lektur


Niewiele jest osób, którym udało się wyjść z nałogu w miarę poskładanym - z nadszarpniętą psychiką i trwałym uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym, ale wyjść. Pani Barbara Rosiek osiągnęła sukces w walce z uzależnieniem. W tej książce opisała piętnaście lat swojego życia, w oparciu o dzienniki, które prowadziła w czasie bycia narkomanką. Wszystkie wydarzenia w powieści są (a przynajmniej powinny być) autentyczne.

Od samego początku książka wciąga - bo pierwszy dzień wiosny (poniekąd magiczna data), bo wzorowej córce i uczennicy coś strzela do głowy i wybiera się na wagary. Zostaje to doprawione dreszczykiem w postaci ampułek i strzykawek, leżących na stole w mieszkaniu znajomych nieznajomych, do których Basia spontanicznie się udaje.  A dopiero zaczyna się prawdziwa akcja - dziewczyna coraz częściej chodzi do "chaty", by zażyć narkotyk (nie omieszkam wspomnieć, że dożylnie), oszukuje sama siebie, twierdząc, że nie jest uzależniona i w każdej chwili może przestać, podczas gdy sięga po morfinę, kodę i spółkę w rosnących dawkach. Następnie, po śmierci kilkorga "zaprzyjaźnionych" narkomanów, usiłuje poddać się leczeniu.

I tu całe napięcie się kończy. Dla gatunku wybitnych moli książkowych, który to niewątpliwie reprezentuję, przebrnięcie przez pierwsze sto stron będzie niemalże męczarnią, ponieważ autorka używa języka potocznego, co więcej języka narkomanów. A to naprawdę nie sprawia, że powieść się lepiej czyta. Kiedy wreszcie panią Rosiek ogarnia natchnienie i "Pamiętnik..." staje się pozycją, którą można uznać za literaturę, jakikolwiek dreszczyk emocji robi pyk! i znika niczym bańka mydlana.
Barbara Rosiek, dojrzała dziś kobieta, napisała "Pamiętnik narkomanki" ku przestrodze, jednak co do skuteczności... No, kłóciłabym się. Podejrzewam, iż gdybym kiedykolwiek miała ochotę, by spróbować heroiny, kokainy czy innego świństwa, i tak bym to uczyniła, nawet po przeczytaniu czegoś takiego.
Wybaczcie, ale tej książce nie poświęcę więcej uwagi. Dodam tylko, że jeżeli ktoś posiada dobrze rozwiniętą wyobraźnię, podczas lektury może doznawać przykrego uczucia nazywanego przez uczniów na wycieczkach: "Proszę pani, niedobrze mi..." oraz odczuwać ból przedramienia, szczególnie w okolicach żył.

Jeśli nie macie tej książki w kanonie lektur, powinniście się cieszyć. Ja do niej więcej nie wrócę, oddam do bibilioteki najprawdopodobniej z uczuciem ulgi i będę się cieszyć, że wreszcie skończyliśmy to omawiać.

sobota, 6 października 2012

Ciuchowych przygotowań do zimy ciąg dalszy

Tym razem obejrzycie sobie zimową kurtkę, w której, o dziwo, nie wyglądam jak baleron. A wydawało mi się, że to jeden z nieodłącznych minusów zimy...
Zdobyta w sklepie "no name"


poniedziałek, 1 października 2012

Sneakersy

Która kobieta tudzież dziewczyna nie lubi butów?
PS Niniejszym mianuję Adama Mickiewicza moim ulubionym wieszczem!