sobota, 29 września 2012

Kreta - part V (wielki finał;)) - Santorini

Santorini, Santorini! A cóż to takiego? Na pewno, jeżeli nie przypominacie sobie takiej nazwy, kojarzycie typową grecką pocztówkę: skaliste zbocze pokryte białymi domkami. Ta przepiękna wyspa, jakby żywcem wyjęta z baśni, nazywa się Santorini.
Moim zdaniem o jej uroku najlepiej świadczy fakt, że ponad 80% greckich kartek pocztowych przedstawia właśnie Santorini.
Mam świadomość, że większość osób i tak nie czyta mej jakże poetyckiej pisaniny, toteż przechodzę do zdjęć.
 Widoki były przecudne, a klimat niesamowity i jestem pewna, że Santorini mogę zaliczyć do najpiękniejszych miejsc, jakie miałam okazję zobaczyć.

wtorek, 25 września 2012

niedziela, 23 września 2012

"Wspomnienie lata..."

Jesień. Najpierw piękne, kolorowe liście, nadające ulicom malowniczy wygląd, a potem wietrzne, zimne dni.
Drugi dzień tej zmiennej pory roku to znakomita okazja do wspominania minionego lata.



piątek, 21 września 2012

Alfabet Luxielle, czyli co uwielbiam:)


A jak Aparat fotograficzny - Swojego Nikona mam bodajże przez trzy miesiące, a zrobiłam już więcej zdjęć niż poprzednią cyfrówką przez całe jej życie.

B jak Blogowanie - Jak wiecie, to moja wielka pasja, która niestety pochłania większość wolnego czasu, aczkolwiek jest bardzo przyjemna.

C jak Cuda - Niczym śp. Wisława Szymborska ukryta pod postacią podmiotu lirycznego w wierszu "Jarmark cudów", staram się dostrzegać cuda wszędzie i czerpać radość z każdej wykonywanej czynności.
D jak Deszcz - Jestem dość nietypową osobą: nie lubię przebywać na świeżym powietrzu, więc uwielbiam deszcz, jako że to dobra wymówka do siedzenia w domu. Kocham także zapach tego opadu atmosferycznego.
E jak Ekologia - Całkowicie stoję po stronie ekologów, którzy mądrze radzą, jak dbać o naszą planetę. Ludzie! Jeżeli dalej będziemy tak zanieczyszczać Ziemię i wykorzystywać jej zasoby naturalne, niedługo stracimy jedyne znane nam miejsce zdatne do życia!

F jak Fantazja - Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam zagłębiać się w swoich wyobrażeniach. Wymyślam opowiadania, różne wersje swej przyszłości, snuję domysły i knowania:)

G jak Grafika komputerowa - To jedno z moich hobby. W przyszłości chciałabym iść na studia związane z grafiką komputerową. Uwielbiam też rysować.

H jak Herbata - Lubię ją bardziej niż wszystkie soczki, cole i spółki razem wzięte.

I jak Ideały - Wyznaję zasadę, że istnieją zjawiska idealne, tylko trzeba umieć je znaleźć.

J jak Języki obce - Wiem, to może wydawać się niewiarygodne, lecz ja kocham uczyć się języków obcych i podobno mam do tego talent. Obecnie uczęszczam na angielski i niemiecki, chciałabym zacząć łacinę oraz fancuski, ale, niestety, brakuje mi czasu.

K jak Książki - Niejednokrotnie wspominałam, iż kocham książki i za moje ulubione dosłownie oddałabym życie. Mam także nadzieję (myślę, że całkiem realną) na karierę pisarki. Dla mnie nie liczy się gatunek czy rodzaj - czytam wszystko, co mi w łapki wpadnie.

L jak Listy - Bardzo lubię dostawać listy (jak również pocztówki) i nawet trochę żałuję, że razem z moją ukochaną ciocią z formy pisanej przeszłyśmy na elektroniczną.

M jak Marzenia - No, te to są nieodłączną częścią mego jakże pełnego upadków i wzlotów życia.

N jak Nakrycia głowy (kapelusze) - Ku swemu rozczarowaniu, posiadam jedynie trzy kapelusze, z czego tylko jeden nadaje się do noszenia na co dzień.

O jak Odpoczynek -  Czego w sobie nienawidzę? Jestem leniwa niczym nie wiem co.

P jak Podróże - W szczególności te dalekie i zagraniczne. Ale Polskę też kocham.

R jak Rupiecie wszelkiej maści - Najchętniej założyłabym prywatne muzeum, w którym gromadziłabym przeróżne bibeloty: figurki, filiżanki i inne ozdóbki.

S jak Słodycze - Staram się je jeść jak najrzadziej, chociaż kocham czuć smak czekolady w ustach. Ale, jak kiedyś rzekła mądrze Amanda Seyfried, "co to za życie bez ciastek i lodów":)

T jak The Sims 3 - Najlepsza gra komputerowa wszech czasów. Kiedyś nawet prowadziłam bloga poświęconego Simsom (kilk).

U jak Ubrania - Ach, moda, moda, moda! Ta pełni ważną rolę w życiu każdej dziewczyny.

W jak Wegetarianizm - W tej kwestii nikt nie może mnie zrozumieć: "Mięso mi smakuje, ale nie lubię go jeść." Czy to naprawdę takie trudne? W smaku nie jest złe, lecz mam wyrzuty sumienia, że dopuściłam się zbrodni przeciwko zwierzętom:(

Z jak Zwierzęta - Związane z powyższym. Kocham zwierzęta chyba nade wszystko i, niczym Nieesia25 jestem "wszechzwierzakolubna":)
Kto przeczytał całość, gratuluję:) 

poniedziałek, 17 września 2012

"Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku..."

Nienawidzę, po prostu nienawidzę sezonu przeziębień, grypy, czy jak kto woli. Weekendy jeszcze jakoś przeżywam, ale chodzenie z katarem, bólem gardła i kaszlem do szkoły lub pracy, kiedy wszyscy od ciebie wymagają, że będziesz pracować, jak gdyby nigdy nic i cały czas dawać z siebie tyle samo energii jest po prostu tragiczne.
Towarzysze w cierpieniu:)

piątek, 14 września 2012

"Nauka - to lubię" - recenzja scjentystycznej książki

Osobiście znam wiele osób, które, kiedy tylko usłyszą słowo "książka naukowa", oświadczają, iż za żadne skarby świata nawet nie wezmą jej do ręki. Ja też początkowo odnosiłam się do niej z dużym dystansem, planowałam pozostawić swój egzemplarz na wieki w domowej bibliotece, gdzie powoli rozkładałby się na  cząsteczki pierwsze, zapomniany przez właścicielkę*. Ale na szczęście... skończyły mi się książki. Wszystko, co miałam przeczytać przez wakacje, przeczytałam. I to szybko. Za szybko. Cóż było robić - ktoś, kto molem książkowym jest od bardzo wczesnego dzieciństwa, długo bez czytania nie wytrzyma. Z niechęcią sięgnęłam na półkę, wyciągając spomiędzy najróżniejszych czytadeł dzieło Tomasza Rożka, otworzyłam i... wciągnęło mnie. Aż nadto.
Doktor fizyki, a zarazem dziennikarz naukowy, niejaki pan Rożek, za pomocą swojej książki (a także telewizji i gazety) popularyzuje zagadnienia związane z fizyką, astronomią, chemią, biologią... Gdybym się uparła, mogłabym wymienić jeszcze wiele innych dziedzin. Przybliża temat poprzez pryzmat ciekawostek, dialogów dzieci z Profesorem i doświadczeń. Prezentuje rzeczy, które niby są zwyczajne, które wszyscy znamy, a jednak nie wiemy dokładnie, czemu one służą, jak powstają. No bo czemu ogórek jest zielony, a pomidor czerwony? Dlaczego płacz dzieci z różnych zakątków Ziemi brzmi inaczej? Jak samolot może latać, skoro jest taki ciężki? Mgła to woda - ale w jakim stanie? Ciekłym, stałym czy gazowym? Dzieciom aż się kręci w głowie od tych wszystkich pytań. Nieustannie bombardują starszych pytaniami o to i owo. A "tego i owego" dorośli czasem nie wiedzą. "Nauka - to lubię" jest idealną lekturą i dla tych małych, i dla tych dużych.
Książka ta została napisana w bardzo interesujący sposób: nawet dzieci mogą zrozumieć pozornie trudne i nudne kwestie, przypominając sobie sytuacje z życia codziennego. Nie jest ona podręcznikiem, w którym wszystko omówiono bezbarwnie, po prostu czarno na białym. Autor szuka odpowiedzi na różne pytania wraz z czytelnikiem, wyjaśnia wszystko krok po kroku, ubarwiając tekst kolorowymi zdjęciami lub zabawnymi rysunkami, dopowiadającymi to, czego nie zdołała przekazać opowieść.
Tutaj przydałoby się jakieś zakończenie, podsumowanie. Napiszę po prostu:
Warto. Naprawdę warto.
*Nie zakupiłam książki sama - otrzymałam ją jako nagrodę.

niedziela, 9 września 2012

W łódzkiej Manufakturze...

I znów zakupy! (Od razu zaznaczam, że nie mieszkam w Łodzi:)).

Van Graaf


Olimpia


Empik - Esprit

Empik - Pepe Jeans
Jak Wam minął weekend?

sobota, 8 września 2012

Kreta 2012 - part IV - plaża & inne

Wiem, obiecałam pięć części serii kreteńskiej, a dzisiejsza wygląda na podsumowanie wyjazdu. Już tłumaczę: najlepsze zostawiam na koniec!
Nie męcząc dłużej palców, przechodzę do tematu posta. Tym razem nie będzie wiele tekstu, jedynie podpisy pod zdjęciami.

Kwiaty à la dzwonki

Drzewka oliwne

Oliwki z bliska (kto lubi, "łapka w górę":))

Świeża pomarańcza. Najlepszy owoc, jaki w życiu jadłam!

Kwiat. Nie mam pojęcia, jaki to gatunek, ale wygląda wyjątkowo. 

Kawałek plaży i faleczka.



Część Wyspy św. Teodora

Graliśmy w minigolfa!

Nie ma to jak wieczorna herbatka!

Papuga w tawernie niedaleko hotelu. Fotogeniczna, nieprawdaż?

piątek, 7 września 2012

"Tunele" - co sądzę o powieści wychwalonej i zmieszanej z błotem przez recenzentów

Wyjaśniając tytuł posta, powieść "Tunele" jest owocem pracy dwóch autorów, Rodericka Gordona i Briana Williamsa, która najpierw została okrzyknięta nie gorszą od sławnego "Harry'ego", następnie przeczytana przez miliony w nadziei na znalezienie nowej ulubonej książki, aby w końcu podzielić odbiorców na dwie grupy. W skrócie: jedni wynoszą ją pod niebiosa, drudzy uważają, iż panowie pisarze zepsuli wszystko. No, jeszcze są ci, którzy odnoszą się do "Tuneli" neutralnie. Z którymi się utożsamiam? O tym za parę zdań.
Główny bohater książki to czternastoletni Will Burrows, większość czasu wolnego spędzający na dość nietypowej pasji wśród młodzieży, a mianowicie drążeniu tuneli razem z ojcem archeologiem. Już po pierwszej stonie przekonujemy się, iż hobby przynosi chłopcu dużo radości oraz dumy z odkryć. Jednak pewnego dnia ojciec Willa znika bez śladu, natomiast jego syn, razem ze swym najlepszym przyjacielem Chesterem wyrusza na poszukiwania. Nie znajduje rodzica, ale tajemniczy świat, z którym jego życie jest bardziej związane, niżby tego pragnął. 

Pomysł autorzy mieli dobry. Czytaliście kiedyś książkę o podziemnych cywilizacjach i tunelach? Ja sobie nie przypominam, aczkolwiek nie pamiętam wszystkich powieści, które połknęłam jako prawdziwy mól książkowy. Nieustannym dyskusjom podlega sposób, w jaki panowie Gordon i Williams stworzyli historię młodego Burrowsa.
Według mnie akcja w "Tunelach" przypomina tę z "Zakazanej Magii"* (choć nie ukrywam, "Tunele" wywarły na mnie większe wrażenie) - niby jest, niby bohaterowie w każdej chwili mogą zginąć, jednakowoż... Czytając tę książkę się tego nie odczuwa. A tego typu powieści wręcz nie znoszę. Są dzieła, które nie zostały zbytnio zaopatrzone w morderstwa i pościgi - a jednak! Jednak je lubię. Niemniej, w przeciwieństwie do książek obyczajowych tudzież legendarnego połączenia romansu z horrorem, jaki zaserwowała światu Stephenie Meyer, od "Tuneli" oczekiwałam większego napięcia. Myślałam, że podczas lektury będę "obecna ciałem, ale nie duchem", że dreszcz będzie przebiegał mi po plecach, a nic takiego się nie wydarzyło.
Drugim, gigantycznym minusem powieści są słabo zarysowane postaci. Jeszcze do Willa można się jako tako przywiązać (mimo to nie pochwalam jego postawy w niektórych momentach - zostawić przyjaciela na śmierć i życie na pastwę Styksów?! No nie, tak się nie robi!), ale cała reszta wydaje się być zbędna: siostra mająca cały dom na głowie, matka będąca niewiarygodnym obibokiem, kilkuletni brat głównego bohatera, który często podejmuje decyzje lepiej niż on.

W przypadku "Tuneli" nie jestem w stanie stwierdzić, czy moim zdaniem książka jest godna polecenia. Najlepiej zagłębcie się w podziemia i sami oceńcie.
Ja dam drugą szansę autorom i przeczytam następną część. Jeżeli mnie nie zadowoli... Cóż, zrezygnuję z powieści pióra Gordona oraz Williamsa.


*Na moim blogu nie znajdziecie recenzji tej książki.

poniedziałek, 3 września 2012

"Dana moja, dana, szkółko ukochana, chętnie cię witamy, bo szczerze kochamy" - poetę nieco poniosło...

No i nadszedł. Wrzesień. Niezaprzeczalnie najmniej ulubiony miesiąc dzieci i młodzieży. Teraz trzeba pomyśleć o nauce oraz pracach domowych. I wygospodarować czas dla siebie, co wbrew pozorom nie jest takie proste. Ech, ciężkie jest życie ucznia...
Moja wyprawka szkolna

Byle do wakacji!
Na happy end: