czwartek, 7 czerwca 2012

Samsung Corby - recenzja

Jak wszystkim wiadomo, w zeszłym tygodniu obchodziliśmy Dzień Dziecka. Osobiście spodziewałam się od rodziców wszystkiego, tylko nie nowego telefonu! Byłabym mniej zdziwiona, gdybym otrzymała chomika!
Zawsze dostawałam nowy telefon w dniu zakończenia roku szkolnego (ale co dwa lata). Tym razem, jak wnioskujecie z tekstu powyżej, było inaczej. I mój obecny telefon, który jutro skończy tydzień, to nie kochany, stary, Corby, występujący w tytule - jest to Samsung Galaxy Gio. Ale nim się nie będziemy dziś zajmować.

1. Wygląd
Największy plus tego modelu (jak dla mnie) to wymienne obudowy. Ja posiadam sześć (czarną, białą z kółeczkami i bez, różową z kółeczkami i bez oraz pomarańczową z kółeczkami). Wg mnie, zresztą myślę, że wg innych dziewczyn też, to, by telefon ładnie się prezentował jest chyba najważniejszą cechą. A Corby takową ma.
Z wyglądem tej komórki naprawdę można poszaleć, zmieniając prawie wszystko - właśnie obudowę, tapetę, czcionkę, menu... Dlatego dedykowany jest młodzieży i w zeszłym roku idąc korytarzem szkolnym, można było dostrzec całkiem sporo tych telefonów.

2. Muzyka
Co do tego tematu - nie jestem w stanie nic napisać, ponieważ dołączono mi słuchawki z niewłaściwą końcówką. Zresztą mnie telefon nie jest potrzebny do słuchania muzyki - od tego mam mp4.

3. Aparat
Średni. Jeden z następnych postów będzie zilustrowany zdjęciami z mojego Corby'iego, więc będziecie mieli okazję zobaczyć. Jakość nie jest tragiczna, ale do ideału jej daleko. Jednak czego można się spodziewać po telefonie...

4. Bateria
Naprawdę wytrzymała, ja go musiałam ładować średnio co dwa tygodnie.
UWAGA! Nie korzystam z telefonu zbyt często, służy mi on głównie do dzwonienia i pisania SMS-ów, lecz i to robię rzadko. Chociaż, ostatnimi czasy Mallina dzwoni coraz częściej z zamiarem upewnienia się, czy odrobiła wszystkie prace domowe (ale i tak kończy się zwykle na opowiadaniu sobie wzajemnie, co akurat robią nasze rodziny w Simsach:D).

5. Odporność na upadki, rzucanie, itp.
Mój egzemplarz znosił wybuchy złości właścicielki dosyć dobrze i po dwóch latach ma jedynie dwie szramy (miejsca zaz. na biało).

6. Podsumowując: 9,5/10

Mój Corby zdechł (tzn. wydał z siebie ostatnie piknięcie i się rozładował, a z przyczyn wiadomych nie bedę go ponownie ładować) dokładnie 4 godziny temu. Będzie mi go brakować, ale mam nadzieję, że Gio okaże się tak dobry, jak jego poprzednik.


 W następnych notkach zrecenzuję drugi tom przygód Flawii de Luce oraz dwa balsamy do ust. Mam także zamiar ułożyć swój alfabet i antyalfabet. 

2 komentarze:

  1. Bardzo fajna recenzja , Super blog , zapraszam do mnie będzie miło
    jeśli skomentujesz jeszcze lepiej jak zaobserwujesz ,
    Ja z przyjemnością obserwuje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słyszam różne opinie na temat Corbiego, jednak większość była zła. Podobno szybko się psuje.
    Fajny blog, zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń

Nie radzę umieszczać w komentarzu adresu bloga, czy też różnorakich wariacji "zapraszam do mnie", ponieważ tylko marnujecie czas, ja i tak do Was zajrzę. Dziękuję za każdy miły komentarz.

Please do not add your blog's address. I'll visit you. Thank you for every nice comment:)