piątek, 31 sierpnia 2012

"Ale ty urosłaś!" - kilka centymetrów więcej i chaos w zimowych ubraniach

Ostatnio coś sporo urosłam - jak pamiętacie, czy też nie pamiętacie, musiałam kupić kilka rzeczy na lato.
Moja mama, tknięta przeczuciem, kazała mi przymierzyć zimowe ubrania (chodzi mi jedynie o tzw. "górę", bo spodnie i spódnice pasują - jedną parę dżinsów już Wam pokazywałam, a pozostałe dorwałam w zeszłym roku). I okazało się, że bluzka, w której jeszcze trzy lata temu wyglądałam, jakbym ją dostała po starszej siostrze, w którą przed wakacjami mieściłam się bez problemu, sięga mi do pasa, a rękawy "są trzy czwarte".
A większość moich bluzek była zakupiona trzy lata temu.
Cóż było robić - wybrałyśmy się na zakupy. Nie skusiłyśmy się na wiele ciuchów, ponieważ, rzecz jasna, sezon chłodny jeszcze się nie rozpoczął, a zostało mi kilka ubrań.
C&A
Trochę przyduża, ale właśnie o taką mi chodziło
Również C&A

Do boju, Smerfy, do boju! :D
Nowy koralik do mojej pandorkowo-podróbkowej bransoletki

Przy okazji odebrałyśmy w Empiku mój nowy plecak

3 komentarze:

  1. Ojej, ja się boję przymierzyć moje ubrania na chłodne dni ;D
    Rzeczy są super. Taka bluzę, co jest na pierwszym zdjęciu wzięłabym bez zastanowienia. Koszulka też ekstra. A plecak mam też z tej firmy i się sprawuje świetnie :)
    Pozdrawiam fraiselife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo, przynajmniej byl pretekst do zakupow :D
    zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Nie radzę umieszczać w komentarzu adresu bloga, czy też różnorakich wariacji "zapraszam do mnie", ponieważ tylko marnujecie czas, ja i tak do Was zajrzę. Dziękuję za każdy miły komentarz.

Please do not add your blog's address. I'll visit you. Thank you for every nice comment:)